piątek, 25 sierpnia 2017

"To co najlepsze trzeba dawać innym, ale też sobie." - wywiad z Krystyną Mirek, autorką powieści "Słodkie życie"


Pod koniec sierpnia ukaże się Twoja kolejna powieść "Słodkie życie". Zdradzisz czytelniczkom, o czym będzie? Jaka myśl towarzyszyła Ci podczas pisania? 

Zawsze myśl jest ta sama. Siadam do komputera i wyobrażam sobie spotkanie z Czytelniczką. Jakbyśmy się umówiły w jakimś fajnym miejscu. Widzę ją, choć ma twarz wielu kobiet.  Zależy mi, żeby opowieść dała im jej coś dobrego. Rozrywkę, odpoczynek, wytchnienie od obowiązków, ale też życiową myśl, która może pomóc w kłopotach. Chciałabym sprawić, żeby jej codzienność stała się lepsza.

Bohaterka ,,Słodkiego życia” żyje trochę w uśpieniu. Nie jest zadowolona ani ze swojego wyglądu ,zmaga się ze sporą nadwagą, ani z pracy, w której, jak jej się wydaje, nikt jej nie lubi. Na dodatek jest sama. Narzeka, ale nie wie, co zrobić, żeby coś się zmieniło. Do podjęcia odważnej decyzji zmusza ją los, zaskakując znienacka. A ja chciałbym zachęcić Czytelniczki, żeby brały życie w swoje ręce z własnej woli.  I jak Kornelia ruszyły ku lepszej przyszłości, nawet jeśli na początku jest ciężko. W powieści pojawia się kilka przykładowych sposobów.

Tytuł okazuje się przewrotny, ponieważ to słodycze są dla Twojej bohaterki zgubne. Podajesz w powieści tajną receptę, jak osłodzić sobie życie, żeby nie przesłodzić i żeby nie wyszło boczkami? 

Nie ma na to jednej recepty, bo każdy ma inną definicję szczęścia, którą powinien znaleźć i zdefiniować sam. Warto poświęcić na to chwilę czasu. Bo jeśli nie zna się celu, nigdy się do niego nie dojdzie. Chyba że przypadkiem, ale to mało prawdopodobne. Kornelia, bohaterka powieści dopiero rusza w taką drogę, choć ma już trzydzieści lat, skończone studia i pracę.
Nie wierzę, że piękna figura jest najważniejszym składnikiem takiego przepisu. To mit. Kornelię też coś innego doprowadzi do celu. Jest przecież wokół nas mnóstwo szczupłych i nieszczęśliwych osób. Ale uważam, że każdy powinien dbać o siebie, także o ciało. Zdrowo się odżywiać, ćwiczyć. Jednak nie zapominać, że wygląd to nie wszystko. Liczą się jeszcze zdolność kochania i rozumienia innych,  dobroć serca, szczerość intencji, pracowitość, odpowiedzialność, mądrość. To one tak naprawdę prowadzą do szczęścia.

Zastanawiający jest fakt, że w dobie Chodakowskiej, Lewandowskiej i ogólnego trendu bycia fit&heathy problemy z wagą ma coraz więcej osób, także młodych. Zauważyłaś tę rozbieżność? 

Pominąwszy przypadki zdrowotne, waga zawsze powiązana jest z psychiką i tym, co zostało zgromadzone w naszej głowie. Nie wystarczy ćwiczyć, by pozbyć się kilogramów i nie każdy wie, jak się do tego zabrać. Dobrze, że pojawiają się osoby promujące zdrowy styl życia. Dla niektórych jednak mocno wyśrubowany ideał może być zbyt daleki, by uwierzyły, że mogą go osiągnąć.
Kiedy w naszej głowie zapanuje porządek, będziemy wiedzieć, dlaczego o siebie dbamy, z jakiego powodu to ważne, z łatwością znajdziemy odpowiednie dla siebie ćwiczenia i dietę, a co najważniejsze także siłę, by je przeprowadzić.
Nie chodzi o to, by stać się sztucznym ideałem, ale warto po prostu lubić siebie. Nie robić sobie krzywdy jedzeniem ani złym trybem życia. Zaopiekować się sobą z życzliwością. Temu służy zdrowy tryb życia. Jest nagrodą, nie karą.

Jak wobec tego budować w dziecku poczucie własnej wartości i samoakceptacji, wyraźnie widać, że tego głównej bohaterce powieści tego brakuje. Jakich błędów nie popełniać? 

Czasem nadwaga bierze się z faktu, że człowiek słodyczami rekompensuje sobie jakiś brak czegoś bardzo istotnego. Na przykład akceptacji rodziców. Mama Kornelii, głównej bohaterki ,,Słodkiego życia” jest pedagogiem, skutecznie pomaga innym, jednak jej wymagania wobec własnego dziecka okazują się bardzo wysokie, niemożliwe do spełnienia. Kornelia ciągle ją rozczarowuje, mimo iż naprawdę się stara.
Brak akceptacji i miłości, uwagi, wartościowego czasu często sprawia, że dzieci szukają życiowej słodyczy gdzie indziej. Tam gdzie najłatwiej ją znaleźć, czyli w batonikach i przekąskach.

Zarówno w książkach, jak i w felietonach budujesz obraz kobiet ceniących ciepło rodzinne, wsparcie mężczyzny, ale zwracasz uwagę na samorealizację i dążenie do polubienia siebie. Trudno być kobietą w XXI wieku? 

Nigdy nie było łatwo być kobietą. Jednocześnie zawsze istniały możliwości, by zbudować dobre życie. Zasady są dość jasne i wbrew pozorom od wielu wieków niezmienne. Najważniejsze to znaleźć balans, złoty środek pomiędzy różnymi sferami życia i o każdą zadbać. Mądrze gospodarować swoja energią i zasobami, budować dom, który ma mocne fundamenty z każdej strony, nie tylko od frontu. 

Dla mnie zawsze największym marzeniem i podstawowym fundamentem była szczęśliwa rodzina. Poświęciłam tej sprawie lwią część swojego życia. Wychowanie czwórki dzieci w niektórych momentach było naprawdę trudne, za mną wiele wieczorów, kiedy padałam na twarz. Ale trudne są tylko chwile. One minęły i ostatecznie zaprowadziły mnie one do własnego szczęśliwego domu pełnego śmiechu, miłości i wsparcia. 

Druga kwestia to praca, która daje możliwości dbania o rodzinę. Zapewnia byt i szansę realizacji marzeń. Jest prawdziwą pasją. Długo się uczyłam i wiele dałam z siebie trudu, zanim doszłam do punktu, w którym jestem teraz. Wciąż się rozwijam i intensywnie staram, każdego dnia. Uważam, że kobiety powinny dbać także o tę stronę swojego życia. Być samodzielnymi osobami, które mają prawo decydować o swoim losie. Niezależność finansowa w tym pomaga.

Kolejny temat to bycie panią domu, choć są też oczywiście mniej życzliwe określenia  To też część naszego życia. Pranie, sprzątanie, wieczne gotowanie, ciąg następujących po sobie niekończących się czynności. Warto wiedzieć, jaki jest ich cel i sens, by nie utonąć w morzu obowiązków i znaleźć w nich radość. Robić pięknie nawet proste rzeczy. Ja się pasjonuję gotowaniem i lubię prace w ogrodzie, choć ta ostatnia pasja mocno ucierpiała wobec intensywnych planów wydawniczych, ale powoli do niej wracam. Z każdej nawet zwykłej czynności staram się wycisnąć coś dobrego, ładnego lub smacznego 

Relacja z partnerem to osobny temat. Jeśli trwa długo, a taka jest najbardziej wartościowa, trzeba o nią nieustanie dbać. Czasem to czysta przyjemność, ale zwykle pojawiają się też problemy, którym należy stawić czoła. Trzeba się ciągle pilnować, żeby nie zgubić po drodze delikatnej relacji, która dwoje ludzi kiedyś złączyła. W zajęciach związanych z wychowywaniem dzieci, pracą i niełatwą czasem codziennością może się to zdarzyć. Bo zawsze jest coś pilnego. Jednak to miłość powinna być najważniejsza. Podobnie jak przyjaźń i relacje z bliskimi.

Zdrowie. Tu cisną się na usta same znane prawdy. Że trzeba o nie dbać, najlepiej zanim zaczną się kłopoty. Dobrze się odżywiać, spać, ruszać się, odpoczywać. Każdy wie, nie każdy stosuje w praktyce. Jestem przekonana, że bez tego punktu nie znajdzie się siły, by zrealizować pozostałe.

Ważne też by być uporządkowanym duchowo. Trudno się teraz mówi o tych sprawach, bo wmieszała się w nie polityka, z zasady brudna. Ale kiedy się otrzepie ważne prawdy z ludzkich nadużyć, pod spodem jest dobro, którego warto szukać.

Dążyć do pełni. Mamy tylko jedno życie, szkoda go na półprodukty 

Jedna z bohaterek "Słodkiego życia" powiedziała, że "Życie jest wbrew pozorom proste... Dajesz to, co najlepsze, i to samo otrzymujesz z powrotem." Zgadzasz się z tym?

W pełni  To dość znana zasada, ale jedna z tych oczywistych prawd, o których niby się wie, ale ciągle zapomina. Trzeba je sobie i innym ciągle powtarzać. Ważne jest, by pamiętać, że dotyczy ona nie tylko tego czy jesteśmy dobrzy dla innych i traktujemy ich z miłością i zrozumieniem, ale także czy jesteśmy dobrzy dla samych siebie. Czy dbamy o nasze wnętrze i nasze ciało.
Człowiek, który nie umie mądrze kochać siebie, nie będzie w stanie kochać innych ani o nich dbać. Zbyt wiele czasu będzie mu zajmowało rozwiązywanie własnych problemów i pokonywanie słabości. 

Dlatego to co najlepsze trzeba dawać innym, ale też sobie.
TOP