piątek, 9 czerwca 2017

"Język moich powieści jest dla mnie równie ważny jak przekazywana treść." - wywiad z Moniką A. Oleksa





Swoją najnowszą książkę dedykujesz wszystkim tym, których miłość zraniłaa mimo to w nią nie zwątpili. O tym właśnie jest "Spacer nad rzeką"? O dawaniu sobie szansy?

Powiedziałabym, że raczej o miłości i wybaczeniu, na które potrzeba czasu, bo tylko z jego perspektywy jesteśmy w stanie dostrzec to, co przesłaniały emocje i żal do drugiego człowieka. Paradoksalnie najbliżsi ranią najdotkliwiej, dlatego najtrudniej właśnie im wybaczyć, bo raniąc, naruszają pewne fundamenty, na których budujemy nasze życie. Czy "Spacer nad rzeką" jest o dawaniu sobie szansy? Myślę, że jest opowieścią o dojrzewaniu do przebaczenia, w tym również do przebaczenia samemu sobie, co wcale nie jest takie proste. 

Każda kobieta wchodząc w nowy związek przechodzi etap konfrontacji z przeszłością wybranka. Uważasz, że Zosi, głównej bohaterce powieści, było łatwiej czy trudniej, biorąc pod uwagę że stykała się z duchem przeszłości? Julią, która odeszła.

Gdybym ja była na miejscu Zosi, na pewno byłoby mi trudniej. Będąc "tą drugą", stale porównujesz się do poprzedniej kobiety w życiu swojego mężczyzny i szukasz argumentów, które tobie samej udowodniłyby, że to ty jesteś kimś wyjątkowym w jego życiu, a nie ona. Zosia tak naprawdę niewiele wie o Julii, a niepewność zawsze rodzi tysiące dręczących pytań, na które ona sama nie potrafi sobie odpowiedzieć. W domu jej teściów bardzo ciepło mówi się o pierwszej żonie Pawłaa to niczego Zosi nie ułatwia. Dlatego szuka Julii, chcąc zmierzyć się z tym, czego nie rozumie. Ale łatwo na pewno jej nie jest. 

aściwie w jakim celu Zosia dąży do poznania prawdy o przeszłości rodziny męża

Szuka Julii aby się dowiedzieć, jaka była naprawdę i dlaczego Paweł o niej milczy. Prawda, którą odkrywa zaskakuje ją, ale ciekawość prowadzi dalej. Myślę, że poprowadzi również czytelnika, dlatego nie chciałabym zdradzać więcej szczegółów w tym momencie. 

Proponujesz czytelnikom dojrzałe emocje. Piszesz o pięknych uczuciach, ale też takich które nie powinny były się zrodzić. Myślisz, że ludzie mają władzę nad miłością? Wolę, która przybiera postać steru?

Kiedy pojawia się miłość, a ty czujesz, że jest prawdziwa, przyjmujesz ją, i choć z początku może ci się wydawać, że masz nad nią władzę i potrafisz wszystko kontrolować, tak naprawdę to ona cię prowadzi, determinując twoje życie. Miłość jest tak głębokim uczuciem, że przenika każdą komórkę twojego ciała. Dzięki niej żyjesz, oddychasz i dostrzegasz barwy świata. Kiedy ktoś cię jej pozbawi, powoli obumierasz. Nie mamy władzy nad miłością i nie jesteśmy w stanie narzucić jej żadnych warunków. To ona nas prowadzi, skłaniając do takiego, a nie innego postępowania. My jedynie możemy ją  przyjąć albo odrzucić, ale żadna z tych opcji nie jest bezbolesna. 

Co chciałaś przekazać czytelnikom opisując tę historię? 

Przede wszystkim to, aby nie oceniać, zanim się nie zrozumie. Czasami zbyt szybko wyciągamy pochopne wnioski i wydajemy niesprawiedliwe osądy. Nie znając lub nie rozumiejąc sytuacji, krzywdzimy innych, często działając pod wpływem impulsu czy powtarzając zasłyszane opinie. A przecież nic w życiu nie jest tylko czarne lub tylko białe. Żeby osądzić i wydać wyrok, szczególnie potępiający, trzeba najpierw postarać się zrozumieć. Ale to wymaga wysiłku. Podobnie jak odbudowa na gruzach czegoś, co runęło. Wszystko jest jednak możliwe, dopóki żyjemy i potrafimy wybaczać bez chowania w sercu urazy. 

Czytając Twoją powieść byłam zauroczona językiem, jakim operujesz. Pomyślałam: "Ta kobieta kocha poezję" To prawda? 

Prawda :). Kocham poezję, tą dobrą, poruszającą najczulsze struny duszy człowieka. Od zawsze byłam niepoprawną romantyczką, a Leśmian, Staff, Gałczyński, Pawlikowska - Jasnorzewska, Poświatowska, Stachura i wielu innych klasyków towarzyszyło mi od czasu dorastania. Kocham słowa, uwielbiam się nimi bawić, wsłuchiwać się w ich dźwięk i melodię, układać zdania, z których potem powstaje książka. Język moich powieści jest dla mnie równie ważny jak przekazywana treść. Moim literackim autorytetem jest Hanna Kowalewska. Delektuję się jej książkami właśnie ze względu na język, a swoich czytelników staram się szanować każdym słowem, pojawiającym się na kartkach moich powieści. 

Podobnie czytelniczy będą delektować się "Spacerem nad rzeką". Jestem o tym przekonana. 
TOP