sobota, 3 czerwca 2017

Bałtyckie plaże, słoneczne Dźwirzyno i zadziorna Luka - wywiad z Dorotą Milli

W połowie czerwca ukaże się Twoja druga książka "To jedno lato", a tak naprawdę czytelnicy nie mają pojęcia, kim jest Dorota Milli. Zdradzisz nam coś o sobie?
Romantyczka uzależniona od książek, internetu, filmów... 

Jesteś bardzo tajemnicza. Prywatność jest dla Ciebie ważna?
Bardzo. Wolę stać za kotarką, niż pławić się w światłach reflektorów. Czuję się bezpieczniej.

A nie uważasz, że dzisiejszy "świat literatury" wymaga od autora bycia trochę celebrytą?
Wymaga. Wiem, że muszę się przełamać i pokazać, co nie będzie łatwe, ale możliwe...

Nutka tajemniczości może nie być taka zła..., ale przejdźmy do Twojej książki. Proponujesz czytelniczkom wakacyjną opowieść o miłości, której akcja rozgrywa się nad Bałtykiem. Dlaczego zdecydowałaś się na polskie morze, a nie złote piaski Bułgarii czy słoneczną Toskanię?

Tym razem wybrałam rodzinne strony z sentymentu, a przede wszystkim przez pomysł na fabułę. To musiało być w Dźwirzynie i Kołobrzegu. Miasto i jego okolice ma wiele cudownych miejsc, ja sama na nowo się nimi zachwyciłam w końcu mamy się, czym pochwalić. 

Odwołujesz się do wspomnień z wakacji, które większość z nas pielęgnuje. Świeża ryba, przepełnione plaże, gofry z bitą śmietaną i wschód słońca. Zwróciłaś też uwagę na to, że małe nadmorskie miejscowości się zmieniają.
Tak mi kojarzy się lato, a gofry z owocami i bitą śmietaną to jego logo. Nasze nadmorskie miejscowości, co roku są upiększane, by przyciągać więcej turystów. Z każdym kolejnym sezonem powstaje coś nowego np. niedługo w Kołobrzegu ma stanąć rzeźba turystki z walizką na kółkach i telefonem, robiąca sobie zdjęcie. 

Czyli co, na wakacje polecamy morze i "To jedno lato"?
Tak, zapraszamy nad morze z książką „To jedno lato”, jako uzupełnienie do czekającej nas przygody.

Jesteś niezwykle odważna w kreacji głównej bohaterki. Lukrecja jest samolubna, wywyższa się i nie kryje swojej pogardy dla ludzi, którzy jej zdaniem "utknęli w małych miejscowościach". Myślisz, że mimo wszystko czytelniczki ją polubią? 
Luka to wyraźna postać. Zwłaszcza jej charakterek. Jej osobą chciałam wytknąć nasze wady, zwrócić uwagę jak czasem samolubnie postępujemy. I tak, mam nadzieję, że czytelniczki dadzą jej szansę, w końcu wszyscy popełniamy błędy.

Oprócz urokliwego otoczenia serwujesz czytelnikom porządną dawkę sytuacyjnego humoru, który ociepla wizerunek Luki. Przyznaję, że czytając bawiłam się świetnie. Takie było założenie? Powieść ma odprężać?
Tak! Przede wszystkim historia Luki ma nas zrelaksować i wyrwać z otoczenia. Cieszę się, że bawi - a jak jeszcze działa na korzyść Luki to tym bardziej. Osobiście bardzo jej kibicowałam, choć wymykała się z moich własnych ram.

Autorka kibicująca swojej bohaterce? Luka to silna postać literacka. Buntowała się?
Luka to kategoria sama w sobie - o czym wspomniałam w książce. Poskarżę się - traktowała mnie tak samo jak innych. 




Pracujesz już nad kolejną książką, czy to czas na zasłużony odpoczynek?
Pracuję. To będzie historia dziewczyny, z którą się już spotkaliśmy w opowieści Luki i jej dalsze losy.

Zaintrygowałaś mnie! Czekamy.





TOP