czwartek, 20 kwietnia 2017

Gdybym była Matką Naturą solidnie wkurzyłabym się na ludzi - wywiad z Melissą Darwood



"Gdybym była Matką Naturą solidnie wkurzyłabym się na ludzi." Melissa Darwood o swojej najnowszej powieści Luonto w wywiadzie dla ONA CZYTA.


Domyślam się, że słyszałaś to pytanie dziesiątki razy, ale jestem bardzo ciekawa, dlaczego zdecydowałaś się pisać pod pseudonimem? Tym bardziej, że Twój wizerunek jest jawny...

Pod pseudonimem, głównie dlatego żeby zachować anonimowość w pracy. Pod zagranicznym pseudonimem dlatego, ponieważ większość młodych czytelniczek, z którymi miałam kontakt jasno deklarowało, że rzadko biorą pod uwagę książki polskich autorów literatury młodzieżowej z wątkiem fantasy. Dodatkowo stwierdziłam, że może kiedyś pojawi się szansa publikacji na zagranicznym rynku, gdzie łatwiej będzie wypromować tego typu pseudonim.


Dzisiaj, mając świadomość zalet i wad, tej decyzji, postąpiłabyś tak samo? A może zdecydowałabyś się na całkowitą anonimowość?

Na całkowitą z pewnością nie, bowiem lubię mieć kontakt z czytelnikami. Pseudonim też bym pozostawiła, zastanawiam się tylko czy byłaby to Melissa Darwood, czy inne, nieco prostsze w pisowni dla Polaków imię i nazwisko.

Dla czytelników zostaniesz już Melissą Darwood, która rozwija się w fantastycznym kierunku. Po przeczytaniu Luonto napisałam Twojemu wydawcy: "Wow, to jest świetne." Skąd pomysł na uniwersum Luonto?

Luonto to osada będąca odpowiednikiem biblijnej arki. Pisząc tę powieść chciałam dać upust swoim odczuciom, co do pogarszającej się sytuacji ekologicznej na Świecie. Myślę, że gdybym sama była Matką Naturą to byłabym solidnie wkurzona na ludzi. I widzę to na każdym kroku, jak człowiek powolnie dąży do zagłady swojego i innych gatunków. Przyjdzie chwila, gdy żywioły zapragną zemsty...

Myślisz, że brakuje nam świadomości czy chęci?

Chęci, zdecydowanie. Jesteśmy za leniwi żeby cofnąć się w rozwoju cywilizacyjnym. Chociaż jak czasami przyglądam się ludziom, jak nie szanują otaczającego ich Świata, na ich zachowania względem innych gatunków, na wybory konsumenckie, przemysł, to zastanawiam się, czy faktycznie jesteśmy świadomi tego dokąd zmierzamy.

Używasz mocnych środków przekazu, wizualizujesz to, czego nie chcemy dostrzegać w codziennym życiu. Dotykasz problemu, do którego każdy z nas dorzuca swoją cegiełkę. Twoja książka skłania do refleksji i nie jest to pusty frazes. Myślę, że jesteśmy coraz bardziej świadomi, co jemy, co kupujemy, ale  bezsilni. A może jednak nie?

To jest temat rzeka. Pisząc Luonto miałam dużo notatek z własnych przemyśleń i tak naprawdę cały czas pojawiają się nowe, które bym dorzuciła. Nie chciałam jednak pouczać czytelnika. Wszyscy wiemy o co chodzi, co robimy nie tak jako dominujący gatunek na Ziemi, ale niewygodnie jest nam cokolwiek zmieniać. 

Myślisz, że temat zainteresuje młodzież?

Jeśli nie zainteresuje ich ekologiczny wymiar powieści, to zrobi to wątek miłosny.

Nie myślałaś, aby na stałe związać się z rynkiem książki? Rzucić pracę i tworzyć na pełen etat?

To poniekąd teraz się dzieje. Tylko muszę narzucić nieco szybsze tempo pisania, jeśli miałoby to być moje jedyne źródło utrzymania. Rynek książki nie jest łatwy. Do tej pory pracowałam w biznesie i w edukacji. Tam zarobienie na życie przychodzi znacznie prościej. Tu trzeba się sporo nagimnastykować.

Czyli życiowe zmiany zbiegły się z głośnymi dyskusjami na temat rynku książki. Komentujesz projekt stałej ceny czy masz wrażenie, że i tak zrobią, jak będą chcieli?

Zrobią jak będą chcieli. Wprowadzili ustawę o wycince drzew, bo mieli w tym interes. A mnie chciało się płakać jak widziałam masowe wycinki dorodnych dębów, całe hektary wycinanych lasów. Jeśli zdecydują się wprowadzić ustawę o stałej cenie książki to to zrobią. Co nie oznacza, że nie należy wyrażać własnych opinii i walczyć o dobro ogółu. Działkę tę pozostawiam jednak znającym się na rzeczy aktywistom. Sama wolę skupić się na tworzeniu wartości dla czytelników.  

Kończąc, komu poleciłabyś Luonto?

Wszystkim, którzy są wrażliwi na piękno otaczającej nas przyrody. Którym nie jest obojętny los natury i człowieka. Również tym, którzy lubią czytać o zakazanej miłości.

Podpisuję się pod tym. Co więcej, są tam genialne zwroty akcji i miłość, która sprawia, że serce bije mocniej. A powiedz mi jeszcze, będzie można cię spotkać na Targach Książki w Warszawie?

Tak! Zapraszam w piątek 19 maja od godziny 15:00 do 15:30 przy stoisku Wydawnictwa Filia. 

TOP