sobota, 1 października 2016

ONA CZYTA i poleca (część I)


Witam Was bardzo serdecznie w pierwszej odsłonie cyklu ONA CZYTA i poleca. Choć na co dzień opowiadam Wam o fantastycznych książkach Wydawnictwa Filia to musicie wiedzieć, że prawdziwy ze mnie książkoholik. Oto kilka propozycji, które przeczytam we wrześniu i z czystym sumieniem mogę polecić. Wiem doskonale, jak trudno jest wyłowić perełki spośród takiej liczny wydawanych książek. Koniecznie w komentarzach (tu bądź na fb) podzielcie się swoim wrześniowym odkryciem! 

Zaopatrzenie to oczywiście najtańsza księgarnia ever nieprzeczytane.pl Kupując u nich zawsze ma się wrażenie, że zrobiło się interes życia. Czym większy bestseller tym taniej. Uwaga: są uzależniający;)


Moje top 5 września:



Rekomendacja Magdaleny Witkiewicz na okładce podziałała jak magnes. Musso jest genialny, odważny i w magiczny sposób kieruje losami bohaterów. Już na pierwszych stronach poznajemy Arthura, który dziedzicząc latarnię Dwudziestu Czterech Wiatrów rzuca wyzwanie przeznaczeniu. Wpada w wir klątwy. Trudno tu mówić o fabule, bu nie zdradzić za dużo. Okazuje się, że można wierzyć w to co niemożliwe, angażować się choć rozum krzyczy nie. Trudno przewidzieć bieg wydarzeń w powieści, w której liczy się chwila, a raczej karuzela chwil. Bezgraniczne możliwości wyobraźni Musso  przełożyły się na przejmującą powieść o wartości ludzkiego życia. "Nie zapomnij, że mamy dwa życia. Drugie zaczyna się, gdy uświadomisz sobie, że żyje się tylko raz."



Małgorzata Łatka oprócz pomysłu na realizację fabuły, jakim jest umiejętność odczytywania mowy ciała, ma też świetne pióro! Rozdziały są dynamiczne, a jednak nie pędzą na łeb na szyję. Fantastycznie wyważone dialogi i części opisowe. Trzecioosobowa narracja wędruje od postaci do postaci, a mimo to ani przez moment nie czułam się zagubiona. No nie mam się do czego przyczepić. Lena  Zamojska, jako specjalistka od mowy ciała, zostaje zaangażowana w sprawę seryjnego mordercy z Krakowa. Wraz z prowadzącym sprawę Jakubem Zagórskim próbują przeforsować swoją zasadzkę. Kto okaże się sprytniejszy? Nietypowa sprawa wymaga nietypowych rozwiązań, a dar Leny może okazać się zarówno zbawieniem, jak i przekleństwem... Fabuła przywodzi na myśl serial Kości. Bardzo polecam.



Całkowicie nowe oblicze bestsellerowej autorki. Nie za takiego emocje została pokochana, pewnie część wiernych czytelników czuje się zawiedziona, bowiem bohaterów trudno polubić! W duecie z Danielem Kozierskim stworzyli szalenie pesymistyczną, ale autentyczną powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym. W Zbrodniach pozamałżeńskich poznajemy dwa małżeństwa. Na początku rzeczywiście była miłość, ale z czasem pojawiły się hmm różnice charakterów. To najlepsze określenie ręki, która popycha ich ku zdradzie. Niekoniecznie tej dosłownej! To powieść ukazująca perspektywy, odsłaniająca różne wersje wydarzeń tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Tę historię cenię za autentyczność. Mówienie o uczuciach bez patosu, bez motyli w brzuchu i uniesień jest bardzo rzadkie w literaturze, mało sprzedażowe, a jednak ten duet udowadnia, że można napisać powieść mocną, odważną i bez lukru, a jednak o miłości.


To powieść kryminalna, która ma dość mocno rozbudowane wątki obyczajowe. Autor zabiera czytelnika do małego miasteczka, jakich wiele. Tą małą społecznością wstrząsa wiadomość o śmierci młodej studentki. Kiedy przybyła na miejsce dziennikarka orientuje się, że ktoś chce wyciszyć tę sprawę, jeszcze bardziej angażuje się w jej rozwikłanie. Komu na tym zależy? Czy zawiniła dziewczyna? Dużym walorem jest sposób narracji. Oprócz relacji teraźniejszej, mamy retrospekcje dotyczące życia denatki. Historia wciąga i rzeczywiście można ją przeczytać w jeden wieczór! Fakt, że dość szybko wytypowałam mordercę wcale mi nie przeszkadzał. Okazuje się, że tak gdzie "nikt nic nie wie" musi pojawić się kobieta...



Stwardnienie zanikowe boczne. Choroba, która unieruchamia i skazuje za zależność od drugiej osoby. Po raz pierwszy z tym terminem spotkałam się czytając Ołówek Katarzyny Rosickiej-Zaczyńskiej, która "napisała" książkę będąc już w zaawansowanym stadium tej choroby. Sięgając po wydaną niedawno powieść Nie jesteś sobą Michelle Wildgen wiedziałam, czego oczekiwać. Z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Musicie jednak wiedzieć, że nie jest to pamiętnik cierpienia, a przejmująca, dosadna, bezpardonowa relacja między chorą, a jej opiekunką. Zaskakuje bezpośredniością, humorem i intymnością.Główny szkielet jest dość jednoznaczny, jednak Michelle Wildgen udało się przedstawić nieszablonowe relacje miedzy bohaterami. Choć na pierwszy plan wysuwa się przyjaźń, jaka zawiązała się między Bec i Kate, to równie interesujące są relacje Kate z mężem. On ją kocha, podziwia, szanuje, a jednak odchodzi do innej. Wydaje się to nieprawdopodobne, a jednak jest w tym miłość. Uczucie, które dopiero w ostatnich zdaniach książki nabiera jeszcze większej głębi. Powstaje również pytanie, czy osoba chora powinna godzić się na to, co niesie los?  Ładunek emocji, jaki niesie ze sobą powieść Nie jesteś sobą nie atakuje czytelnika. Nie zabrakło mi tchu, ani nie walczyłam z łzami, a jednak z lektury wyniosłam ważną lekcję. Trzeba każdemu pozwolić żyć na własnych zasadach, nigdy nie zapominać, że każdy z nas jest indywidualnością i tak należy nas traktować. Nawet w najbardziej intymnych sprawach...
TOP